Drukuj

Złotniki Kujawskie

Złotniki Kujawskie – z miłości do drzew

Złotniki Kujawskie położone na północnym krańcu Kujaw w powiecie inowrocławskim są przykładem gminy, w której nie tylko dba się o istniejące drzewa, lecz także sadzi nowe aleje. Udało się to zrobić m.in. we wsi Dobrogościce dzięki aktywnej postawie jednego z mieszkańców – Kamila Prokosy i zaangażowaniu Marleny Grabowskiej, która w gminie zajmuje się środowiskiem, drogami i co najważniejsze – kocha drzewa. Przydało się też wsparcie udzielone przez Fundację EkoRozwoju w ramach programu „Drogi dla Natury”.

 

Jeden może wiele

Choć wydaje się to niemożliwe, prawdą jest, że nawet jeden człowiek może wiele osiągnąć, jeśli jest przekonany o tym, że ma rację i potrafi to odpowiednio argumentować oraz namówić do działań władze. W tym przypadku rzecz dotyczy pomysłu Kamila Prokosy, mieszkańca niewielkiej miejscowości Dobrogościce w gminie Złotniki Kujawskie, któremu – jako osobie poważnie zaangażowanej w ochronę środowiska i ekologię – zamarzyło się, by w jego wsi przywrócić stan pierwotny drogi, czyli odbudować aleję.

Kamil Prokosa był na tyle pewny, że to dobry i ważny dla środowiska pomysł, że zgłosił do urzędu gminy wniosek o posadzenie drzew wzdłuż drogi biegnącej do wsi. Dołączył do niego obszerny list, argumentując w nim sens i potrzebę takiego działania. Skorzystał m.in. z informacji zawartych w podręcznikach „Aleje – skarbnice przyrody” oraz „Aleje – podręcznik użytkownika” wydanych przez Fundację EkoRozwoju, a przygotowanych przez ekspertów zajmujących się zadrzewieniami.

W piśmie do gminy napisał m.in., że drzewa to nie tylko ozdoba, lecz także „producent” tlenu i pochłaniacz dwutlenku węgla. Rola, jaką odgrywają dla środowiska naturalnego, dla człowieka jest tak duża, że trzeba robić wszystko, by drzew było jak najwięcej. Tymczasem – jak pisał – w swojej wsi obserwuje rabunkowe wycinanie przydrożnych drzew, w tym takich, które mogłyby być pomnikami przyrody, a nie pamięta, by za jego czasów (ma 28 lat) prowadzono nasadzenia. Do tego zlikwidowano kilka alej, wskutek czego droga zwęziła się o połowę. Pseudorolnicy, chciwi i nieczuli na sprawy ochrony środowiska, podlewają drzewa ropą, opryskami, obkładają słomą, wypalają, bo wycięcie drzewa i wypalenie korzenia oznacza poszerzenie pola o dodatkowy pas pobocza, rowu czy drogi. Takie działania sprawiają, że choć w gminie drogi teoretycznie (w dokumentacji) mają 9 lub 10 m szerokości, to w rzeczywistości tylko 4 lub 5.

Kamil Prokosa po raz pierwszy zwrócił się do gminy przed siedmioma laty, wówczas nie doczekał się jednak reakcji. Wrócił do sprawy, gdy w gminie zaczęły pracować nowe osoby. Przypomniał, że jego projekt ma przywrócić pobocze z drzewami, a nie tworzyć coś nowego. Przytoczył argumenty, które przemawiają za przywróceniem pobocza i zachowaniem go. Jest ono bardzo potrzebne wielu gatunkom zwierząt krajobrazu rolniczego Kujaw: zającom, przepiórkom, bażantom, kuropatwom. Zmniejszanie się zielonych oaz – pasów zieleni przydrożnej, miedz, kęp zarośli, w których zwierzęta mogłyby się schronić przed opryskami, nawozem czy maszynami rolniczymi – prowadzi do drastycznego spadku populacji tych gatunków. Brak zieleni i miejsc bytowania w konsekwencji może spowodować ich wyginięcie.

Kamil Prokosa argumentował też, że sadzenie drzew nie oznacza wielkich wydatków. Jeśli wszystko zrobi się jak należy, jest to inwestycja na wiele lat, a równocześnie ważny wkład w odbudowę środowiska naturalnego oraz poprawę atrakcyjności wsi. Podkreślił, że większość pracowników gminy nie znała drogi, która ma znów stać się aleją i nie zdawała sobie sprawy ze skali niszczenia i usuwania przydrożnych drzew.

Tym razem jego pomysł trafił na dobry grunt, bo obecnie w gminie sprawami m.in. ochro - ny środowiska, w tym zadrzewieniami, zajmuje się Marlena Grabowska, urzędniczka z wielkim sercem dla drzew, doceniająca ich wartość dla człowieka i otaczającej przyrody, do tego potrafiąca godzić sprawy związane z zarządzaniem drogami, bo i tym w gminie się zajmuje, z ochroną istniejących drzew i nasadzeniami. Zdecydowanie staje ona w obronie drzew, jest zwolenniczką wyważonego zarządzania drzewostanem.

– Drzewa przydrożne są bardzo ważne, bo m.in. wyznaczają kierunek jazdy – podkreśla. – Pomagają nawet we mgle, bo ich czubki są wskazówką, dokąd jechać. Także wtedy, gdy są inne złe warunki pogodowe czy brakuje znaków, drzewa nas prowadzą.

Jednak, jak mówi Marlena Grabowska, nie wszyscy to rozumieją, twierdząc, że drzewa są przyczyną wypadków. Tymczasem to ludzie nieodpowiednim zachowaniem prowokują kolizje. Na przykład rolnicy przewożący nawóz na pola nie sprzątają po sobie, gdy część ładunku spadnie na drogę. Wtedy łatwo o poślizg. Wiele osób, jadąc, rozmawia przez telefony komórkowe, co także może doprowadzić do wypadku.

– Drzewa od dawna sadzono przy drogach i to mądre posunięcie. To kwestia człowieka, jak z tego dobrodziejstwa skorzysta – mówi. – Ja zawsze staję po stronie drzew, bo wyciąć je łatwo, a potem trzeba długo czekać na to, by stały się solidne. W walce o drzewa wiem, że mam za sobą prawo i korzystam z tego.

Aleja z jarzębów

Fakt, że sprawami drzew zajmuje się Marlena Grabowska, umożliwiło realizację marzenia Kamila Prokosy, który przygotował projekt odtworzenia trzech kilometrów alei. Wiosną 2013 r. – na odcinku jednego kilometra – w linii kilku pozostałych pięknych, starych drzew, wzdłuż drogi gminnej łączącej wieś Dobrogościce ze wsią Gniewkówiec, posadzono w odstępie ośmiu metrów 72 młode drzewa – jarzęby szwedzkie. Cały projekt ma być zrealizowany w 2014 r.

W Dobrogościcach jest także poniemiecka aleja klonów pospolitych długości około jednego kilometra. Prowadzi ona od ruin pałacu do szosy bydgoskiej. Jest dość mocno przetrzebiona, ale ma wyraźną formę. Kamil Prokosa prowadzi rozmowy z gminą na temat nasadzeń uzupełniających. Gdy to się uda, powstanie wspaniały układ dróg – aleja starych klonów krzyżuje się bowiem z nowo posadzonymi jarzębami.

– Sadzenie na mój wniosek drzew przy drodze gminnej we wsi Dobrogościce to wielki osobisty sukces – mówi Kamil Prokosa. – Chciałbym podziękować Zarządowi Gminy Złotniki Kujawskie za pozytywne rozpatrzenie mojego wniosku. Podziękowania należą się także Fundacji EkoRozwoju, od której otrzymałem wiele cennych informacji na temat zadrzewień.

Cztery za jedno

To nie wszystko, co dzieje się w gminie. Jak mówi Marlena Grabowska, dzięki współpracy z Zarządem Dróg Powiatowych gmina otrzymała młode jesiony, które posadzono przy drodze, dawniej także obsadzonej tym gatunkiem (stare drzewa uschły). Potrzebne są jeszcze paliki zabezpieczające drzewa.

Z kolei dotacja z Urzędu Marszałkowskiego zostanie wykorzystana na obsadzenie drzewami placów zabaw w gminie. W miejscowości Pęchowo, przy drodze powiatowej, już posadzono wokół tamtejszego placu zabaw tuje, potem pojawią się inne drzewa. Wybrano to miejsce na pierwszy ogień, bo plac powstał na odkrytym terenie.

O gospodarskim podejściu do zadrzewień świadczy też plan przesadzenia dorodnych samosiejek.

– Do lasu gminnego rolnicy wywozili wapno, na którym wysiały się różne gatunki drzew – opowiada Marlena Grabowska. – Niektóre z nich mają już po 10 cm średnicy. W ramach robót interwencyjnych zleciłam wykopanie brzóz i obsadzenie nimi w Złotnikach włazów prowadzących do zasobników wody. Będzie ładnie, a poza tym ochronię włazy przed rozjeżdżaniem.

Ważną kwestią w codziennej pracy są wnioski o zezwolenia na wycinkę drzew. I tu wychodzi miłość Marleny Grabowskiej do nich, wsparta oczywiście przepisami.

– Jeśli istnieje realne zagrożenie, oczywiście zezwalam na wycinkę – wyjaśnia. – Ale w zamian za to zobowiązuję osobę do posadzenia czterech drzewek. Jeśli właściciel nie chce posadzić ich na własnym terenie, wyznaczam miejsce przy drogach. Wciąż jeszcze mamy gdzie sadzić – na przykład w Dobrogościcach.

Przykład gminy Złotniki Kujawskie po raz kolejny pokazuje, że za wszystkim stoi człowiek. To od niego zależy, jak będą traktowane sprawy zadrzewień. Marlena Grabowska jest urzędniczką, która jest oddana sprawom gminy, dba o rosnące tam drzewa, a także robi wszystko, by było jak najwięcej nasadzeń. Gdy mieszkaniec – miłośnik drzew – trafi na takiego urzędnika, może mieć pewność, że jego marzenia o odbudowie starej alei na pewno się spełnią.